
Ostatnie dni kiedy ktoś mi pomaga…
W ten weekend mój tata szaleje z Młodym na placu zabaw…

Żeby nie było – my też tam jesteśmy :-)

Dzisiaj dałam rade zrobić tylko jeden rząd :-/
Od poniedziałku już nie będzie tak różowo. Po wykorzystaniu wszystkich możliwych urlopów Marcin wraca do pracy. Czeka mnie niecałe 6 tygodni survivalu, ale potem już będzie z górki, bo zaczną się wakacje.
Wczorajsze spotkanie z Anią mnie zmobilizowało do wytargania chusty z szafy i czas najwyższy Młodą przyzwyczajać. W końcu nie chcę być zupełnie uziemiona do tego 29 czerwca.

To już drugie podejście, bo w tamtym tygodniu bawiłyśmy się z elastykiem.
Muszę sobie przypomnieć pozostałe wiązania, by Młodej było wygodniej…
Ha, Synek zobaczył co się dzieje i zazdrośnik od razu mi chustę porwał.

Na chustowanie nie chciał się dać namówić, ale na szaleństwa na tyci hamaku tak :-)
